Powoli w sposób nieokreślony staję się błądzącą pustką.
Narzekanie w tym stadium jest już tylko pustym żartem. To się dzieje. Fakt nieodwracalny.
Zapadam w sen zimowy z nadzieją, że na wiosnę otuli mnie kobieca dłoń,w delikatny sposób pozwoli zadbać o siebie. Oddając się w moje ręce, pozwoli zaufać mi oraz samej sobie.
Będzie przede wszystkim moją przyjaciółką. Będzie moją mroczną stroną i egzotyczną fantazją.
Będzie nieoczekiwaną oraz niewyobrażalnie fascynującą postacią, która pozwoli mi wydobyć to co najbardziej świeże i kobiece. Ona jedna sprawi swoją osobą, że poczuję się potrzebna. Ważna.
Że w końcu będę mogła się oddać tak jak bym tego chciała. Zapadając w wir sprawiania jej radości.
W Końcu będę mogła walczyć o każdy uśmiech po swojemu.
W Sposób taki jak zawsze funkcjonowałam.
Bez obaw, znając swoje miejsce, wiedząc kim jestem.
Mając swoją role, czując się potrzebną na wszelakiej płaszczyźnie .
A nie tylko potrzebną do przetrwania.
Poczuć gorąco nagłej chwili, zapomnieć się,
Poczuć znów smak szaleństwa w taki sposób jakiego szukałam przez wiele lat.
móc na swój sposób pokazać moją bliskość oraz zaangażowanie.
spełniając tak niewiele można doprowadzić do momentu
w którym będę najszczęśliwsza na świecie.
To podobno nie jest wiele.
Może pzyjdzie w końcu ten dzień, że głupie baby przyswoją do swojej wiadomości, że nie warto
być kawałkiem głazu żelbetonowego Bloku lub też zbyt miękką galaretą.
Ludzie to emocjonalne kaleki.... Serio.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz