czwartek, 5 listopada 2015

sparaliżowany układ oddechowy.

Łaskawość losu była niestety chwilowa. ułamek sekundy a już mija tydzień, jedno zamknięcie oczu mija miesiąc. Nagle orientuje się, że całokształt, do którego siłą zostałam wrzucona jest w tak bestialski sposób prowadzony, że chyba nie mam ochoty sprostać temu wyzwaniu. Nie nadaje się na prywatnego psychologa, mediatora, terapeutę, pamiętnik, worek treningowy, głos rozsądku.
Definitywnie zawieszam notes z problemami innych.  Od teraz każdy radzi sobie sam.
Jeśli ludzie nie są wstanie mnie szanować, mojej prywatności, mojej przestrzeni cóż, ja zatem nie pozwolę im tam wejść nawet jednym palcem. Zobaczymy jak szybka będzie reakcja.
Już brak mi Tchu. Za dużo dwutlenku węgla.. Za mało miejsca. Zaczynam się dusić.

Znów historia zatacza koło.   Znów królowa dyktuje warunki. Już raz przez to przeszłam Ja przetrwałam. Rozżalona. Teraz też przetrwam ale nie będę tym razem brała jeńców. Koniec Gry Wielkich Dorosłych i Doświadczonych w moim życiu. Nie te lata.


Dzień wlecze się za dniem. Marzenia zaślepiają tę trudną do okiełzania pogodę.
Wciąż rozmyślam jak moje życie byłoby bezczelnie proste i łatwe... Gdyby.
Jak niczego mu nie brakowało oprócz minimalnego zainteresowania moją osobą.
Przypomnieć sobie te Wyjątkowo banalne problemy, potyczki z losem i śmieszne błędy, które w ten czas przysłaniały mi cały świat i swoją intensywnością zabierały mnie ze świata rzeczywistego.
To takie śmieszne, patrząc z perspektywy czasu. Nie chcę dłużej przejmować się wszystkim
Nawet teraz jestem wstanie wstać, spakować się i wyjść. Nic nie jest warte mojego zdrowia
mojego poczucia, że jest dobrze. Ten jeden raz nie być obcą, na której każdy ma prawo się wyżyć.
Nikt nie ma tego prawa oprócz mnie samej. Wciąż o tym zapominają.!

Boję się stawić czoła tak wielkiemu wyzwaniu, jednak ludzie podejmują dużo gorsze dla nich decyzje niż możnaby się spodziewać. Walcze... Walcze ze sobą. Czuje się okradziona i bezsilna.



We śnie uciekam, daleko... daleko od wszystkiego od realnego świata.  Przenoszę się w świat, w który sama stworzyłam , do ludzi, których zaprosiłam. Nieuległa, nie czuła, silna!.
Tylko we śnie jestem wstanie sobie pozwolić na tak wielką wole walki odizolowania.

Czasem mam wrażenie, że ludzie chorzy psychicznie są w swojej chorobie tak naprawdę wyzwoleni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz