Szukam odpowiedniego słowa by móc określić ostatni przebieg dość
intensywnych wydarzeń.
Błąkam się po między „ To było potrzebne ” a „
Strata czasu ”. Ostatnie kilka tygodni
było dla mnie niesamowicie ciężkie ale pokazały, że stałam się silniejsza. Jeszcze
nie w taki sposób jaki mnie interesuje ale zawsze jest to jakiś progres. Życie w pewnym sensie bardzo stłamszone przez obecną chwile-
dominuje nade mną. Jestem w 100% podległa temu co aktualnie się dzieje bez
możliwości wybrnięcia. To problem. Zbyt duży chyba do udźwignięcia przez jedną
osobę. Stanowczo.
Trochę mi brak snucia domysłów. Niedopowiedzeń ukrytych zdań
w monologach, czystej w swojej prostocie spontaniczności. Brakuje mi chwili
wytchnienia, nie potrafię oderwać myśli od przyziemnych spraw co jest bardzo
męczące. Głupie zawiłości sprawiają, że
szarość dnia nabiera koloru bo zabawnie jest rozmyślać nad proponowaną tezą
przez nas, która w rezultacie jest zupełnie inna od prawdy. Czasem tak bardzo chcemy
by coś było prawdziwe i znaczyło, że wmawiamy sobie niesamowitości, które w
upośledzony sposób ale miły nadają nowemu dniu zupełnie inne znaczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz