Frustracje zalewają mnie łzami. Stan w którym aktualnie się znajduję jest na granicy między mam dość a ani minuty dłużej. Narastający brak bliskości jednak takiej na, której mi zależy sprawia, że czuję się jak zostawiony pies na noc przed domem. Absolutnie pominięta. Nie czuję się potrzebna.
A Kiedy nie czuję się potrzebna zaczynam się wycofywać. Powoli łapiąc dystans, który przygotuje mnie do tego co stanie się później. Brak atencji doprowadza mnie do pustki. Zamykając się na świat, wiele przemilczałam... Omijam to ale nagle kiedy wylewam z siebie gorycz okazuje się, że kompletnie nie chodzi o mnie. Psychicznie czuję się jak zabawka, zdeptana rzucona w kąt łóżka i siłą wykorzystywania do poczucia bezpieczeństwa siłą. Uciekam. Myślami, czasem w śnie. Denerwuje się, krzyczę
Źle mi i nikt kompletnie się tym nie interesuje.
Więc pora coś zrobić z tym....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz