Powoli zaczynam łączyć ze sobą pewną układankę... kiepsko mi szło, milczenie nie jest pomocne w uzyskaniu informacji niezbędnych do stworzenia obrazu od drugiej strony jednak już na pierwszy rzut oka widzę, abstrakcyjność całego wydarzenia.
Wiele rzeczy nie zauważam, omijam lub nie chcę widzieć a jeszcze więcej gdzieś mi mignie ale to ignoruje
chociaż w pewnym momencie przystopowałam by dobrze się rozejrzeć. By zobaczyć co mam.
To takie śmieszne.... Dowiadywać się na każdy brudny i chamski sposób... Czegokolwiek co pozwoli mi zrozumieć aktualną sytuacje. To trudne... rzadko kiedy musiałam się aż tak poniżać by po długim czasie odkryć, że moje podejrzenia były trafne. Powoli zaczyna mnie to wyprowadzać z równowagi.
Cicha bezczelność? Jak to możliwe... Boli mnie każde słowo, które musze wypowiedzieć w imie - lepszego jutra ... Nie chcę tak. Żyć z myślą, że za moimi plecami dzieje się coś na co kompletnie nie mam wpływu.
A potem słysze same pretensje, że się zmieniam. Tak. zmieniam się... Po tym wszystkim nie da się być ciągle takim samym człowiekiem.
Ciągle mam wrażenie, że to wszystko jest na wariata. Nie jestem wstanie i nawet nie mam ochoty tłumaczyć każdego punktu... rozwijać temat dlaczego dzisiaj tak a nie inaczej. Nie każę nikomu zyć według moich widzi mi się ! Wręcz na rękę mi jest jeśli tak się nie dzieje. Nie lubie sobie komplikować życia durnotami.
To logiczne. Co jakiś czas dowiaduje się czegoś co drastycznie mnie sprowadza na ziemie... Powoli ulatują ze mnie powody do radości. Małe rzeczy bardzo cieszą w momencie kiedy nie muszą ratować sytuacji bądź potwierdzać faktycznego stanu.... Nie podoba mi się światło w jakim jestem przedstawiona a w szczególności do osób, które żerowały na mnie chcąc wykorzystac sytuacje na swoją korzyść.
Przekonać o mojej winie...
Jeśli tak czytam raz drugi trzeci na swój temat od bliskiej osoby?...
to cóż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz