wtorek, 28 lipca 2015
Znów to samo
Analizując wiele poprzednich wpisów zauważyłam spory chaos. Nie jest on jednak do końca moim celem. Ma bardziej odzwierciedlenie w chwili,której się znajduję.
Ten czas był bardzo trudnym bolesnym czasem jak również moim szczęśliwym. Okres, w którym szukałam ukojenia w osobie przy której będę mogła być sobą, nie musieć czuć się obco. Być sobą. Nie musieć stwarzać pozorów, że jest inaczej. Kiedyś miałam dośc duży zastrzyk takowych emocji. To było fajne, ukrywanie sie... Szaleństwa z tym związane były dość fajne, jednak po czasie stały się uporczywe.
Nie jestem wstanie powiedzieć, że twardo stąpam po Ziemii, mimo iż jest mi dobrze czuję, że odpuściłam sobie i odpuszczono całokształt, przez co trochę wypadłam z formy. po 10 miesiącach zupełnie inaczej patrze na świat. Trochę bardziej ubogo, Trochę bardziej smutno?
Brakuje mi czegoś, czego nie potrafię nazwać. Brakuje mi tego czego kiedy zawsze mi brakowało uciekałam i nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Może w istocie tacy ludzie jak właśnie w ten sposób starają się zachować pewnego rodzaju constans ze sobą oraz innymi? Nie rozumiem tego.
Czuję się jak Latawiec. Wciąż szybujący na stałej wysokości, bez możliwości wzbicia się dalej. Czując wiatr we włosach jest dobrze jednak czasami przez pomyłkę latawce lądują między drzewami i bardzo trudno jest je wyplątać z takiej opresji tak i ja czasem wyląduję na drzewie, chowając się na moment by w spokoju móc doświadczyć nirwany. Od pewnego czasu bardzo ciepły wiatr otula mnie, pozwalając mi na chwilę zapomnienia. to dobre
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz