sobota, 1 sierpnia 2015
powiew świeżości
Nadal nie potrafię zrozumieć zbyt wielu rzeczy, by móc spać spokojnie. Myśli niczym wzburzone morze. Obijające fale o klif wciąż nie mogą dać mi spokoju. Szukam nieudolnie odpowiedzi, jednak po raz kolejny idąc po prostej ścieżce jestem wstanie sie zgubić w Tych oczach. Szukając swojego portu- miejsca, w którym błogostan będzie moim priorytetem. Docieram do zatoki pokrytej ciemnym pyłem, przysłaniającym absolutnie wszystko. Tam tylko na wyczucie idę przed siebie napotykając wyciągnięte ręce w moim kierunku.
Mocno chwytając przyciągam do siebie postać. Niewyraźną, szepczącą coś w moim kierunku. I zapominam.... Zamykam oczy a kiedy je otwieram budzę się na środku oceanu całkowicie sama. Próbując znów wyszukać tego dziwnego miejsca... Wyciągając rękę, nagle uderzający piotun o wodę nakazuje mi trzymać się dostatecznie daleko... tylko obserwować.
Znów złapałam siłe, Czasami potrzeba kopa, który nas podniesie pozwoli nam sobie przypomnieć kim byliśmy i nad tym zapanować w tak subtelny sposób by nadal czerpać z niego przyjemność. Uciekając od dnia, uciekając w noc. W sen. Ratuje się. Monotonia może mnie zabić, im więcej się dzieje tym mniej czuje przygnębienie. Odzywam w tajemniczy sposób nabieram tempa.
Drastycznie balansując po między tym czego pragnę a co chcę zdobyć. Niedokończone sprawy zawsze motywują. Nieprzeciętne zafascynowanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz