niedziela, 22 marca 2015
Jak to możliwe.
Wciąż nie potrafię się oswoić z sytuacją. To dośc nietypowa sytuacja.
W przeciągu tygodnia całe moje życie stanęło do góry nogami. Nowe kontakty z Rodziną .... Wyprowadzka, wszystko nagle okazało się być takie łatwe. Niesamowite wsparcie ze strony drugiej jakby rodziny. Trudno mi okiełznać to, że coś w końcu raz w życiu udało mi się zrobić, podjąć dojrzałą decyzję. Teraz mam koło siebie osobe na której mi zależy, która mnie dopełnia w każdym szczególe.
PRzy której zasypiam szczęśliwa a budze się szczęśliwsza. Czy jest to mozliwe? czy to potrwa dłużej niż przeciętny sen?... Nie wiem
Trudno jest okiełznać samemu sytuacje mając tak dużą powierzchnię tylko dla siebie. Jej też jest cięzko znaleźc sobie miejsce, musze o to zadbać by mogła się zadomowić. Ja podobnie... By w końcu mówić " nasz dom " Czasem ona cześciej tak nazywa to miejsce niż ja.
Dam rade, musze będzie dobrze. a wszelakie obawy i łzy nieporozumień .... To się wytnie
Z innej beczki.
Cały czas zastanawiam się jak mogłam dokonać takiego cudu. Jak osoba będąca tak mało znaczącą potrafiła tyle zdziałać w życiu drugiego człowieka. Nie rozumiem skąd na to wszystko czerpie siłe. Rezultaty są niesamowite i sprawiają, że w końcu czuję się niesamowicie szczęśliwa i nei jestem wstanie wyobrazić sobie co by się stało nagle gdybym obudziła się sama w pokoju.
To coś czego nie jestem wstanie okiełznać.
Jednak z trzeciej strony wciąż zadaję sobie pytanie jak udało mi się to osiągnąć. I z jak wielką siłą przebicia mój głos był znaczący. Szkoda , że nie potrafię usłuchać samą siebie..... W relacjach ze mną to po prostu nie działa. Nie wiem dlaczego ludzie się ze mną liczą dlaczego słuchają tego co mam do powiedzenia i szanują moje zdanie. Jak to robie, że potrafię uwalniać ludzi z ich najgorszych mysli, koszmarów, zawodów miłosnych. Po prostu zaproponować inna drogę. Dlaczego się nie mylę... Jak ja to robie...
To wręcz nie do opisania.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz