Kolejny raz przekonałam się o swojej bezsilności.
Nawet gdybym utopiła wszystko w słonym morzu moje pokaleczone ręce zostały by sparaliżowane z bólu.
A co by było.
Czy coś by się zmieniło?
zjawy leśne otwierając oczy ze zdumienia były by wsparciem czy pogardą.
Wszyscy jesteście obok. Zakochani i szczęśliwi. Coś mi tu nie gra.
Chyba nie pasuje do schematu idealnego życia.
Emocjonalnie bezlitosny pustostan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz