Tak długi czas nieobecności sprawił, że opisanie chociaż garstki przemyśleń pozostanie wciąż chaosem.
jednak ostatni czas wciąż nie daje mi usnąć. Wciąż w głowie pewne sprawy, które odrzuciłam dla własnego dobra. Mimo to w końcu wyrzucenie ich z siebie podobno powinno uzdrowić.
Aktualnie jestem niczym boja zakotwiczona w wodzie. Mimo iż powiew wiatru kieruje mnie w pewną stronę ,w pewne myśli jestem brutalnie sprowadzana na ziemie. Ograniczenie jakie sama sobie postawiłam w któym trwam sprawia, że uciekam jedynie śniąc. Ma to swoje minusy, czasem nie chcę się budzić.
... Trwam.
świadomie jestem w swoim Ja wmawiając sobie, że tak jest dobrze.
Mimo iż zawsze podejmowałam błędne decyzje,szybko odpuszczałam, potrzebowałam jasnych i klarownych przekazów w stosunku do swojej osoby czułam, że zbyt wiele oddawałam siebie. Ten kawałek przepadał...
Po czasie zaczęłam domagać się zwrotu.... Krążąc po mroku swojego ja nie potrafiłam dosięgnąć odpowiedzi - po co.
Niedosyt ? Ciekawość? potrzeba? może.
chęć ucieczki.
Tak wielka
Znów
chwila wytchnienia , potrzeba ratunku w zapomnieniu...
Koi niemoc. własną emocjonalną lebiodę.
Odmóżdża persona... kimkolwiek by nie była. Wzmaga potrzebę uśmiechu. Zmiany tematu
Pobudza serce do przetaczania większej ilości krwi. Tak po prostu.
Ratuje!. jakimkolwiek kawałkiem siebie -wypełnia.
Cokolwiek co ze mnei zostało.
Tkwiąc w nicości. - spokojnej . w bezpiecznym przylądku cichego szeptu lekkiego usmiechu.
znów na chwilę. miło jest być kimś kim się chce
Na chwilę chociaż.
Dziękuje.
zbyt wiele czasu trzeba było by znieść nienawiść do ogólników i ciekawości okładki zanim przeczytam książkę, tak bardzo, że położyłam ją na półkę. Jak największe trofeum i przecieram z niej kurz.
W nadziei , że kiedyś fajnie bedzie ją otworzyć.
Mam nadzieje, że bedzie to niesamowite . Ocierając się o posmak proroka .... To nie ważne.
Nie wiem czemu... znów czuje ukojenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz