Pozwoliłam sobie upaść głębiej niż płycej. To wszystko za sprawą tęsknoty do rozpusty.
Tęsknotą do szaleństwa. Nie przejmując się niczym żyjąc i będąc wolnym duchem.
W dalszym ciągu nie wiem jak to nazwać.
Jak nazwać chęć ratunku spontaniczności, której tak bardzo mi brak.
Jednak kazdy ma swoje tajemnice ;) Swoje sposoby
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz