piątek, 20 lutego 2015
zalamanie nerwowe
Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy sie na tym Czym są prawdziwe emocje, uczucie " miłości " Gdzie ono się przejawia i jakie warunki musi spełniać. Cóż. Badając ten temat w te i wew te dochodze do wniosku, że to jest niesamowite. Z Każdym dniem poznajemy nowe twarze i szukamy... LEcz pytanie brzmi czego. Albo ludzie siedza w przeszłości i mają nadzieje, że coś co jest kompletnie bez sensu może jednak stanie się klarowne- głupota Albo po prostu szukają na siłe. Przestałam szukać już danwo temu. Zdając sobie sprawe czym jest to uczucie, bo miałam mozliwość go doświadczyć, każdy starszy mi powie " co Ty możesz o tym wiedzieć " ... Czyżby?
Po głębszej obserwacji jeśli Wstaje szczęśliwa, kładę się spać szczęśliwa, nieustająco się uśmiecham, mam motywacje by być lepszym człowiekiem, Zaczynam myśleć na dalej niż 6 sek do przodu.... I płaczę w nocy czasem bo tak bardzo jest mi dobrze, że nie byłabym wstanie tego znieść , gdyby coś poszło nie tak. No okej. A Co jesli to nie jest trwałe? A co jest trwałe? Wielu ludzi kończy z płaczem.... Ból żal i rozczarowanie. Może trzeba trafić na osobę, która chce tego samego w uczuciach co Ty?. Hm to jest odpowiedź.
Brawo. Kiedyś zabiegałam o akceptacje ludzi. Boże dałabym sobie głowe ogolić byleby ludzie mnie akceptowali. Potem ktoś mądry zadał mi pytanie " Ej po co to robisz uważasz się za tak szarą, że ludzie muszą Ci przypominać o tym, że żyjesz?" ... W sumie .. Fakt.
Od pewnego czasu... Mam to gdzieś. Nie potrzebuje akceptacji nikogo innego oprócz osoby, na ktorej mi zależy. Bo po co mi to od innych?. Fajnie. Nie sądziłam nigdy, że tak się ułoży, mimo przeciwności mimo problemów jest naprawdę dobrze i zostałam zaakceptowana przez osoby, bez których to wszystko by nigdy nei wypaliło, które nas wspierają i trwają z nami w naszych problemach.
Pierwszy raz to jest to. Dlaczego ludzie, których ja nazywam bliskimi, są nimi tylko z przymusu. Nie interesuje ich jako Osoba, jaką jestem jaką mnie stworzyli jaką mnie ulepili.... Nie ważne... Teraz oczekując, że bedę inna bo nie spełniam ich wymogów...
JEst mi z tym naprawdę ciężko i trudno jest mi się przestawić na to , że jest inaczej niż bym chciała Niż powinno być.
Coż. Cieszmy się z tego co mamy. Przynajmniej Tu czuje się dobrze, doceniona, potrzebna, akceptowana bez potrzeby jej wymuszenia.
Coś na co sama zapracowałam i naprawde się temu poświęciłam. - Efekt jest niesamowity ciepły... Widoczny przede wszystkim i to nie są puste słowa. Jestem w końcu szczęśliwa przynajmniej na tej płaszczyźnie.... Nikt nie robi mi krzywdy, czuję, że jestem dokładnie tam gdzie powinnam być. To czemu nadal czuje się jak wyrzutek.... Bo to moda. Czasem fajnei jest zapytać
" słuchaj a Ty jak to czujesz" ... pociskać opowiesci drzewa bambusowego każdy potrafi... Radzić i narzucać swoje zdanie.
Mało osób potrafi słuchać. Źle mi z tym bo chciałabym powiedzieć co czuje ale nie mam prawa głosu. JA jedyne co mogę to słuchać....
A Łzy się moga lać... Bo nikt ich nie zobaczy. W dupie taki biznes. Co lepsza.... Zaczynam kombinować , co zrobić by przestać być tą najgorszą By znaleźć Swoją drogę i udowodnić na SWÓJ sposób, że stać mnie na o wiele więcej niż mogą sobie to wyobrazić inni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz