czwartek, 15 stycznia 2015

oj nie powinnam tego robić.

Chwilą upojnym oddaje sie w zapomnieniu przerażenia i rozmyślania odstawiam dalekoooo.. tam gdzie nikt nie pojmie mojej straty tam gdzie nikt nie dotknie ranny oddaje wszytkie żale zostawiam czyste kartki______________________________________________________________ OStatnio zdałam sobie sprawe , że o wielu rzeczach chcę zapomnieć na siłe. Już zaciera mi się obraz jak to wyglądało kiedyś. Zacierają mi się uśmiechy, spojrzenia, które wywoływały we mnie tak niesamowite emocje, zapomniałam już jak to jest płakać z obawy , że stracę kawałek siebie. Również zapomniałam bólu, który się z tym wiązał, niemiłe wspomnienia, płacz, rozczarowanie. Pozostała nicość. Marna pustka, a tylko zdjęcia pozwalają mi przypomnieć sobie, że Ona kiedyś była moja. Sama nie mogę się nadziwić. Teraz jest podobno inaczej. Ale w ten sam sposób przezywam każdą rzecz. Tak samo się obawiam i tak samo nie wiem co robić kiedy schodzi uśmiech z Twarzy. To nie zachłanność to ciągłe lęki. Coś się zmieniło na lepsze , jednak jest to dziwne uczucie. Nie zapomne do dziś tekstu " miałaś okazje poznać mnie z najgorszej strony to teraz pokażę Ci się z tej lepszej" hmmm super. Zakochać sie w kimś kto był zły a potem pokazuje nam , że jest zupełnie inny i tak serio mówiąc dobry. To zdziwienie kiedy codzienny płacz zredukował się do raz na jakis czas. Musze to dobrze rozegrać. Trochę jestem przerażona sytuacją. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze. To czemu gdzieś w środku czuję , że coś musi być nie dokońca dobrze... Zbyt bardzo jestem przyzwyczajona do tej pierwszej wersji ... Że zawsze jest źle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz