Jestem niczym rozbity wazon- niemożliwe jest by go posklejać.
Każdy kawałek po kolei robi bolesne ślady tym , którzy chcąc go naprawić , nie są wstanie tego zrobić. Jednego kawałka brakuje , dając go Tobie szansa na replike jest niemożliwa do wykonania.
Wciąż pielęgnując ten kwiat , który dostalam od Ciebie mimo , że przestał być podlewany walcze z tym by siłą nadziei i starań jednak nie uschnął. Za każdym razem dopływ dwutlenku węgla go ożywia kiedy tylko znów powtarzam nasze rozmowy w mojej głowie..
Lecz bezradność jest tylko odwlekaniem nieuniknionej agonii . A mimo to nie poddając się ciągle zyje we mnie. Tak długo puki patrząc w jej oczy widzę ten blysk , który mnie oczarował.
Przez zaciśnięte zęby nie przechodzą mi słowa " pozwól znów otworzyć oczy na mnie "
Plując sobie w brodę żałuję , że nie nauczyłam się na błędach... Ja nie mogłam ich nigdy popełniać.
I kiedy przez ten cały czas znów zatracając sie w sobie zmieniłam się...
Cichy podmuch chłodnej nocy szepcze " to za mało "
Gdybym była z drewna oddałabym serce by udało się rozpalić w tym ciemnym pustkowiu
ogień , który by pozwolił żebyś znów mnie zobaczyła
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz