Wróciłam znów do miejsca , w którym zaczęłam drogę. Błąkając po świeie, szukając miejsca , w którym na chwilę przystanę by się ogrzać. Kolejna część mnie umarła. Zostawiając ją w rękach nie tej osoby, której powinnam. Co robić?. Niczym jesienny liść kolejny raz opadłam.
Jak wrócić w miejsce , gdzie czułam się silną osobą. Gdzie nawet najgorsza bestia nie wywoływała strachu... Jak znaleźć serce , które oddałam dawno temu. Składając głupią deklaracje nie potrafię sie otrząsnąć , że była tylko fikcją... Mym urojeniem. Chwilową głupotą. Więc czemu pozwoliłam sobie by tak bardzo we mnie wsiąknęło. Nie wiem...
Zmieniając się uciekłam od tego co było moją zgrozą. Od nadziei i gdybania.
Podejmując stanowcze kroki, zamknęłam pewne rozdziały. Pora zacząć żyć. Lecz jak.
Teraz znów w mym zyciu pojawił się ten sam strach i problem. Co zrobić ...
A jesli mi zalezy ? A jesli znów strace? Nie przeżyje tego.
Nie wiem co zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz