środa, 26 grudnia 2012

Sama już nie wiem.

 Czasem... Kiedy noc okrywa mój pokój orientuję się trochę za późno , że zamknięte oczy .... dają taki sam efekt jak otwarte... nic nie widzę.

W momencie kiedy wybija pewna godzina.... Zapominam kim jestem... Boje się patrzeć w przeszłość...
bo boje się , że okazałoby się , że teraz jest gorzej....... Spieprzyłam sobie kilka waznych dla mnie rzeczy.
Mysląc , że mam wszystko.... nie miałam nic.
Wigilia w tym roku była udana.  wyjątkowo.!. Niestety to co stało się potem.... sprawiło , że wiem już czego  NIE chce od życia...I za co warto poświęcić życie. Tylko kiedy słysze tak przerażającą cisze obrazy z" kiedyś i nie dawno "  dobijają się na chama do mojej głowy... A ja krzycząc bezbronnie "stop"  po prostu się poddaje. Przystępując do rytuału paprania sobie głowy czymś co nie ma tak naprawdę żadnego sensu.

Czasem mam wrażenie , ze to nie dzieje się naprawdę , że nie może być prawdą to co się wydarzyło....
kiedy mi umknęło .... MOJE WIELKIE MARZENIE..... Kiedy.. Myślałam całe zycie ....
Że będę właśnie wtedy szczęśliwa... jednak.... Nie byłam. czułam już bagaż doświadczenia ... Byłam gotowa, poddać się ... Prrzestać walczyć z moją naturą i pogodzić się z przyszłością cichej kochającej żony czekającej na męża z pracy pytającą czy może pojechac do sklepu biorąc jego odpasione auto...
Sprzątać .... myć... przytulać .... i całować kiedy powie. Dlaczego chciałam się na to zgodzić.
Boże.... Już sie na to wtedy zgodziłam. Czym zatem jest "marzenie.... "

Moje się spełniło..... OD tamtego czasu przestałam marzyć... Teraz planuje.
11 lat marzenia.... mineło mi w 2 miesiące. To niesamowite , że od tamtego czasu go nawet nie widziałam....
Jak można przestac nagle kochać dziewczyne , ktorą podobno kochało się od początku....
nie wiem. To nie boli... Już nie boli aż tak... Bo ktoś dał mi o wiele więcej...
Zaraz potem by się odegrać...

Czym w tym momecie powinny być wspomnienia....
czym sa moje wspomnienia..... te złe jak i te dobre....
Nie mam pojęcia.

Dzisiaj.... Czy dzisiaj moge nazwać się szcześliwym człowiekiem.. Chciałabym.
W momencie kiedy mówie to a wręcz krzyczę coś zakrywa mi usta.... I nie potrafię zrozumieć co to jest.
Nie potrafię zrozumieć gdzie leży problem.... A może to ja jestem problemem.. Może on leży we mnie?!.
OD kilku nocy...Próbuje to zrozumieć  dojść do genezy... ale ... ciągle spotykam się z nicością.
Tak trudno zabić we mnie uczucie- to prawda.
Ale hej... Dlaczego musi być ono poddawane ciągłej próbie. Chciałabym móc się w końcu nie martwić.
Nie musieć spotykać się z tym samym zachowaniem ... zarozumiałym i pewnym... Chciałabym wiedzieć , że mogę czuć się bezpieczna. , żeby słowa " traktować tak jak traktują mnie " Wreszcie zadziałały.

Podobno nie powinno się zmieniac ludzi ponieważ jesli chcesz kogoś zmieniać zacznij od siebie
a druga osoba się sama zmieni po tobie....
Zmienilam się tak ... Że czasem mam problem żeby poznać siebie w lustrze.
Bo chciałam. Bo kocham.

Oby zawsze w tym lustrze... był chociaż kawałek Twojego odbicia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz