piątek, 21 września 2012

Samotny spacer



nie raz jeżdże tam  rozmślając i do kilku godzin , zastanawiając się jak  będzie wspominam to jak było.  To miejsce jest dla mnie wyjątkowe. Przeżyło radość , smutek, silne uczucie. Łzy, pot i krew.  Czasem biore klucze i wchodze do mieszkania. ręką delikatnie musne pościel. Usiąde jeszcze raz na fotelu tak jak siedziałam za pierwszym razem.
Przypomne sobie ten usmiech i przenikające spojrzenie, piosenki które powtarzane bez przerwy dodawały nam odwagi na coraz poważniejsze tematy. Nie pamiętam jak byłam ubrana tamtego dnia
Za każdym razem kiedy siadam na to miejsce usiłuje sobie przypomnieć co takiego zrobiłeś , że się wtedy przed tobą otworzyłam. Przed obcym mi człowiekiem. Jak to możliwe…  Tego dnia usiadłam znowu a okno było lekko uchylone. Oczami wyobraźni czułam jak siedzisz na kanapie przy oknie a słońce dokładnie tak samo padające na twe włosy. Lekki zapach kwitnącej zieleni. W powietrzu unoszący się dym papierosowy. Tak pamiętam to dokładnie, każdą chwile teraz widzę ją dokładnie  uśmiechając się do siebie cicho prowadze rozmowe, próbujac powiedzieć sobie z przeszłości, że usiąde za pół roku w tym miejscu i będę wspominać ten moment. To takie wspaniałe wiedzieć o tym. Udało się …. Jest dobrze. I siedząc tak nogi skulone znów drętwieją. Wstając delikatnie   by śladów obecności nie zostawić idę cicho do łazienki… Te cholerne drzwi stanowczo za głośne. I siadam przy wannie pamiętając tamtą rozmowe. Patrząc w lustro widze  swoje odbicie… Ale jest go tylko połowe.  Tak wspaniałe momenty w tym pustym pomieszczeniu  tak szalone i namiętne noce oraz miłością przepełnione. Gdy wychodze….. Zawsze cicho powiem „ chodz bo się spóźnimy kocie”
A schodząc ze schodów ile to razy zliczyc nie potrafie upadłabym i złamała noge. Tym razem powoli nie spiesząc się .. Tym razem nie trzymana przez Ciebie upadne.  Za każdym razem Droga do autobusu jest inna. Choć ściezka  ta sama zawsze inne mysli , wspomnienia. Bardzo rzadko tamtędy chodziłam sama. A nigdy przedtem nie szłam do pustego mieszkania. Nie wracałam nigdy sama z placu zabaw. Nigdy nie sądziłabym , że przyjdzie mi siedzieć na naszej ławce sama.
A Czasem tez na huśtawkę się wybiore. Tak po prostu… Bez celu. I po swojej usiąde stronie…
Ciągle nie nasmarowali jej gamonie. Co wtedy począć …. Co robić powiedz…. Cisza odpowiada nie skromnie „ Uciekać moje dziewcze drogie” lecz gdzie uciekać i szukać schronienia. Jak gwałtem wyrwano je z piersi mojej. Jak przezyć każdą chwile by z głowy wyszło jego imie.  I tocząc nieustającą wojne jade w kierunku domu. Czym dom nazwać mogę… kolejne puste ściany  a w szafie ubrań tuziny potwierdzające  , że to nie sen , że Cud chłopak jest prawdziwy.
Nie wychodze  z usmiechem na balkon.  Może płakać czasem. Nie wychodze na spacery cóz one za sens mają. Nie trzymam telefonu cały czas w ręce, nie boje się , że odebrac nie zdążę jeśli nie piszesz nie dzwonisz w ogóle. Najbardziej bolesny moment… Kiedy wchodze w oaze spokoju jasminową antresolę.  Kiedy kładę się po mojej stronie ….. A poduszka nie potrzebuje spełniać swej roli. Po jednej stronie pusto nie mogę sie przyzwyczaić do tej odmiany Cos tu nie gra coś nie pasuje.
I choć przypomnieć chce sobie za każdym razem to nie potrafie…. Skoro ja twym sercem a Ty mym powietrzem to dlaczego złapać tchu nie potrafię … Skoro myslami jesteś przy mnie lecz …..

 „ to za mało „ nieskromnie powiedziało serce.
ON będzie wiedział

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz