nie raz jeżdże tam rozmślając i do kilku godzin , zastanawiając
się jak będzie wspominam to jak
było. To miejsce jest dla mnie
wyjątkowe. Przeżyło radość , smutek, silne uczucie. Łzy, pot i krew. Czasem biore klucze i wchodze do mieszkania.
ręką delikatnie musne pościel. Usiąde jeszcze raz na fotelu tak jak siedziałam
za pierwszym razem.
Przypomne sobie ten usmiech i przenikające spojrzenie,
piosenki które powtarzane bez przerwy dodawały nam odwagi na coraz poważniejsze
tematy. Nie pamiętam jak byłam ubrana tamtego dnia
Za każdym razem kiedy siadam na to miejsce usiłuje sobie
przypomnieć co takiego zrobiłeś , że się wtedy przed tobą otworzyłam. Przed
obcym mi człowiekiem. Jak to możliwe…
Tego dnia usiadłam znowu a okno było lekko uchylone. Oczami wyobraźni
czułam jak siedzisz na kanapie przy oknie a słońce dokładnie tak samo padające
na twe włosy. Lekki zapach kwitnącej zieleni. W powietrzu unoszący się dym
papierosowy. Tak pamiętam to dokładnie, każdą chwile teraz widzę ją
dokładnie uśmiechając się do siebie
cicho prowadze rozmowe, próbujac powiedzieć sobie z przeszłości, że usiąde za
pół roku w tym miejscu i będę wspominać ten moment. To takie wspaniałe wiedzieć
o tym. Udało się …. Jest dobrze. I siedząc tak nogi skulone znów drętwieją.
Wstając delikatnie by śladów obecności
nie zostawić idę cicho do łazienki… Te cholerne drzwi stanowczo za głośne. I
siadam przy wannie pamiętając tamtą rozmowe. Patrząc w lustro widze swoje odbicie… Ale jest go tylko połowe. Tak wspaniałe momenty w tym pustym
pomieszczeniu tak szalone i namiętne
noce oraz miłością przepełnione. Gdy wychodze….. Zawsze cicho powiem „ chodz bo
się spóźnimy kocie”
A schodząc ze schodów ile to razy zliczyc nie potrafie
upadłabym i złamała noge. Tym razem powoli nie spiesząc się .. Tym razem nie
trzymana przez Ciebie upadne. Za każdym
razem Droga do autobusu jest inna. Choć ściezka ta sama zawsze inne mysli , wspomnienia.
Bardzo rzadko tamtędy chodziłam sama. A nigdy przedtem nie szłam do pustego
mieszkania. Nie wracałam nigdy sama z placu zabaw. Nigdy nie sądziłabym , że
przyjdzie mi siedzieć na naszej ławce sama.
A Czasem tez na huśtawkę się wybiore. Tak po prostu… Bez
celu. I po swojej usiąde stronie…
Ciągle nie nasmarowali jej gamonie. Co wtedy począć …. Co robić
powiedz…. Cisza odpowiada nie skromnie „ Uciekać moje dziewcze drogie” lecz
gdzie uciekać i szukać schronienia. Jak gwałtem wyrwano je z piersi mojej. Jak
przezyć każdą chwile by z głowy wyszło jego imie. I tocząc nieustającą wojne jade w kierunku
domu. Czym dom nazwać mogę… kolejne puste ściany a w szafie ubrań tuziny potwierdzające , że to nie sen , że Cud chłopak jest prawdziwy.
Nie wychodze z
usmiechem na balkon. Może płakać czasem.
Nie wychodze na spacery cóz one za sens mają. Nie trzymam telefonu cały czas w
ręce, nie boje się , że odebrac nie zdążę jeśli nie piszesz nie dzwonisz w
ogóle. Najbardziej bolesny moment… Kiedy wchodze w oaze spokoju jasminową
antresolę. Kiedy kładę się po mojej
stronie ….. A poduszka nie potrzebuje spełniać swej roli. Po jednej stronie
pusto nie mogę sie przyzwyczaić do tej odmiany Cos tu nie gra coś nie pasuje.
I choć przypomnieć chce sobie za każdym razem to nie potrafie….
Skoro ja twym sercem a Ty mym powietrzem to dlaczego złapać tchu nie potrafię …
Skoro myslami jesteś przy mnie lecz …..
„ to za mało „
nieskromnie powiedziało serce.
ON będzie wiedział
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz