Od pewnego czasu przechodze jakby "Katharsis " ze względu na życie z ludźmi i w otoczeniu jak i w sobie. Zrozumiałam wiele rzeczy przez ten którki okres 2 miesięcy. Najbardziej chyba zabolało mnie to , że zawsze daje z siebie 100% ... Oczywiscie są momenty kiedy daje z siebie dużo dużo mniej.
ale jakos tak , zawsze mi zalezy. a jeśli mi nie zależy to wprost to mówie. a kiedy jestem oskarżana o jakieś takie sprawy , że specjalnie siemigam czy coś. To w brew pozorą jest mi cholernie przykro .
I zrozumiałam troche , że to było też to coś co mnie przewróciło na ziemie. bo kiedy słysze " taaak znowu dajesz dupy .. a ja specjalnie odwoływałem ... pół dnia przestawiłem , żeby sięmóc zobaczyć a Ty znowu nie możesz... Znowu nawalasz" ..... Tak jesteś beznadziejna sobie mysle ....
ale po części odkryłam też , że jest wiele mi bliskich ludz, o których zapominałam :( I najlepsze jest to , że ja naprawde wiele już rzeczy zawaliłam... Za to zawsze wszystkich przepraszam ale teraz sama tak naprawde nie wiem oco mi chodzi po mimo , że udaje , że mam wszystko poukładane w głowie . To wszystko sięzmienia z dnia na dzień a ja nie potrafie na tym nadążyć. Raz chce czegoś a potem chciałabym , żeby w ogóle tego nie było.
ale nigdy nie żałuje tego co zrobiłam. Jestem szczęśliwa kiedy ktoś jest szcześliwy ze mna przy mnie czy kiedy z nim rozmawiam i potrafi to okazywac bo wtedy ja również sieuśmiecham ..
nie pozwole sie dymać .... ile razy było tak , że sieczułam do dupy.. Czułam sięjak jakieś popychadło .... które jak może to z przyjemnością a jak nie może to nie pójdzie bo mu się zabrania ...
Ja robie co chce ! JA NIC NIE MUSZE !.
Dziekuje bliskim , którzy daja rade ze mna wytrzymywać . to dizęki nim jestem jaka jestem.
i przepraszać za to nikogo nie będę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz