Całe zycie byłam uczona, że największą słabością jest okazywanie uczuć, ponieważ moment kiedy druga osoba będzie wiedzieć, że ma nad Tobą kontrole, po prostu prędzej czy później zmiecie Cię z powierzchni ziemi... Ludzie zawsze ranią. Czasem świadomie czasem też nie.
Jednak zawsze coś się stanie....Czasem pewne sekrety zabiera się ze sobą i tylko nas niszczą za naszą głupotę, a czasem po prostu świadomie chcemy zranić.
Dokładnie tak jest za każdym razem. ciekawe..
Jak to możliwe, żeby funkcjonując na dwóch różnych planetach znów przywiało do mnie sierpniowy powiew południowego ciepła?
Czy w ogóle jest cień szansy odkupić siebie?!.
Chyba niczego nie pragnęłam tak wyraźnie.
Strach przed porażką dość paraliżuje. Mimo to.... To coś niesamowicie pięknego.
Odkrywanie siebie oraz swoich uczuć tak paskudnie niepotrzebnych a jednak tak niewyobrażalnie silnych to prawie niewiarygodne, by mogło być możliwe.
Chęć oberwania starych liści z pięknego drzewa, by mogły zakwitnąć nowe to piękny przekaz szansy, którą dostajemy od życia, by je zmienić! Bo jak wielką trzeba mieć w sobie siłę by wierzyć w nierealne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz