poniedziałek, 10 października 2016

Azyl

Tuż na wyciągnięcie ręki.


Szarość dnia, przewraca mnie z boku na bok. Bez siły by funkcjonować inaczej niż od dnia do dnia.
Z trudem dopuszczam do siebie najmniejszy  uśmiech. Brak oznak życia.
Potrzeba powrotu. Powrotu do miejsca z którego zaczęłam kilka lat wstecz.
Ludzie wyniszczają. Zabierając każdy po trochu tego co było we mnie.
Nie wierzę w ludzi, ludziom, bliskim.
Nie wiem czy jest jedna osoba na świecie, której ufam bezgranicznie .
Pragnę zmiany. Zrobić cokolwiek co zmieni to!.
Ustabilizuje, odpuści mi.
Uspokoi....
Potrzebuje tego.
Ciepła. Azylu.
Ucieczki w bezpieczne miejsce.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz