Myślę, że wyjazd był mi niezbędny, by uciec od szumu i gwaru, który nie pozwalał złapać oddechu.
Po zdaniu sobie spray, że jestem tam. W odizolowaniu od problemów i ludzi, którzy doprowadzają mnie do negatywnych wibracji doszłam do wielu miłych konkluzji
Szukałam czegoś co mogłoby mnie naprowadzić na powód częstych błędów. Mojej nieustającej walki o kogoś, kto wcale nie jest zainteresowanym byciem obok. Bez względu na platformę znajomości.
Uświadomiłam sobie jak wiele nierozważnych decyzji podjęłam oraz jak abstrakcyjnie balansowałam na granicy własnego JA tylko by zaspokoić swoją ciekawość, by dzięki moim ruchom uzyskać odpowiedzi na moje pytania. Zbyt późno orientując się , że natrafiałam jedynie na kolejną ścianę za tą, którą udało mi się zdewastować.
To takie żałosne, że podświadomie ciągle wierzę w ludzi, ich dobro, namiętność, zdolność do szaleństwa, potrzebę bliskości, szczerości, otwartości oraz zaufania.
Od pewnego czasu natrafiam na bardzo ciekawe zjawiska, które tak szaleńczo mnie od siebie odrzucają, że z czasem nie potrafię się im oprzeć, popadając w pewnego rodzaju pułapkę przywiązania, oddając komuś kawałek sobie, który z czasem już ze mnie uleciał - jest w tej osobie, która odwraca się nie pytając czy czegoś mi trzeba. Puste prostolinijne lecz ubrane w skomplikowane mądre zdania cząsteczki egoizmu i strachu łącząc się ze sobą pod osłoną pancerza stworzonego z pesymizmu oraz zadufania w sobie z nutą pychy. Ciekawe.
Wakacje udało mi się spędzić w pieknej i malowniczej Chorwacji. Kraju pełnego niespodzianek,
oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji. Morza niesamowicie pięknego lecz niebezpiecznego, Miejsc dzikich i niezwykłych, ludzi wspaniałych i cudownych.
Mając monopol na przepiękne widoki, leżąc tak beztrosko uświadomiłam sobie, że chciałabym wyzwolić się od wszelakich problemów,ludzi, emocji, pustostanu... Czegoś co siedzi wciąż w mojej głowie sprawiając, że wciąz nieustająco popełniam ten sam błąd.... WRACAM.
Myślami, słowami, czynami.
Zastanawia mnie to a jeszcze nikt nie udzielił sensownej odpowiedzi
Czy to moja naiwność sprowadza mnie do momentu, w którym czuje się czasami samotna, brakuje mi danej osoby, która przecież obiecywała co innego czy tak po prostu. skąd ta nieskromnie mówiąc dobroć...
Chęć uszczęśliwiania ludzi, którzy zapomnieliby o mnie przy pierwszej lepszej okazji, ludzi dla których jestem tylko liściem nikłych wspomnień
Niczym wyjątkowym, niczym trwałym. Pustą przelatująca emocją.
Testem? sprawdzianem? Czymś nowym?. To kolejny raz .
A ja nadal nie znam odpowiedzi.
Może po prostu zdałam sobie sprawe, że ja ich nawet nie lubię lecz tkwię
przy nich jak naiwny pies z efektem Pawłowa. Może.
Nigdy takie jednostki nie traktują moich słów poważnie.
Więc pora po prostu obrać inny kurs i tylko mieć nadzieje, że ich bezczelna pycha oraz brak skrupułów
wyślą maila do podświadomości bo nawet nie mam nadziei, że do serca... z wiadomością...
Jednak nawaliłam/łem. Szkoda to tracić może się jeszcze postaram.
Zamiast bezczelnie mówić z absolutną pogardą w głosie, że takie jest życie.
Gadzę ludźmi.
Pora rozpocząć najgorszy okres.... Zimowy, zapaść w trwały sen i nie budzić się aż do początku wiosny.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz