niedziela, 23 listopada 2014
fałszywe zeznania
Przechodze z rak do rąk, jak nic nie warty kawałek pergaminu. Czuje się bezbronna, nie mając możliwości podnieść głosu- tak wole.
Tak jest lepiej. Więc zamykając się słucham tylko cichutko tego kim jestem. Cieżko. Mam marzenie. tylko jedno ale ono się nie spełni więc pozostaje tylko zwykłym marzeniem a nie planem- marzenie o Ciszy , spokoju, domowym ognisku.... ha ha ha . Wszystko się powoli zaczyna kalibrować. Powoli nabieram ludzkich odczuć.
Kiedyś ktoś mi powiedział , że jestem jak kot , którego nie da się oswoić.... - tak to zdanie było mi na rękę ale też jest prawdziwe.
mimo tego staram się może nie do końca pozwalać oswajać lecz przestać gryźć rękę , która "tak sądze" nie chcę mi zrobić nic złego.
Jeszcze bardzo długa droga przede mną ... Jest cięzko, czasem zbyt cieżko ale czasem mysle - co mi szkodzi.
_________________________________________________________________________________________________________________________________
Czuję się jak wyrzuta guma do zucia... Nie mam co ze sobą zrobić. Powoli poddaje się z moimi myslami. Odpuszam pytajniki, odpuszczam wielokropki. Uciekając do świata , który widze moimi oczyma usiądę sobie i będę czekac... - A mam cos do stracenia ?
Czuję się bardzo niekomfortowo , zagubiona w grze , w której gram główną rolę a jednak nie mogę się w niej znaleźć.
Ale uśmiechem nadrabiam dobrą minę do złej gry. Pragnę tylko by było stabilnie. Tak bardzo pragnę twardo stanąć na nogi poczuć się bezpiecznie i móc powoli powoli starać się ogarnąć moje zycie i zobaczyć co przyniesie czas.
Na chwię obecną jestem przerażona, w rzadnym stopniu nie byłam gotowa na taki skok. Jestem przerażona nie potrafię opanować stresu , drgawek nie potrafię się opanować. Paraliżujący strach , przed czymś czego nie znam, Lub może znam lecz nie w takim kolorze.
a, gdy dostrzegam podobieństwo sytuacji od razu czuje się przestraszona i powinnam uciec. Mimo tego.... Mimo strachu , obaw wszystkiego po kolei... Już mniej się boję bardzo pomału staram się samej sobie przemówić do rozsądku CIEŻKO IDZIE. Ale z drugiej strony , nic złego mi się nie dzieje. Wręcz przeciwnie to dlaczego mam żyć w ciągłej obawie?!. cóż odpowie mi tylko CISZA, niestety
To nie czas? to jeszcze nie teraz. Nie wiem. To przełomowy moment w moim życiu, kiedy czuję się w końcu troszkę zrozumiana przez Rodzine , która cieszy się moją zmianą ( mimo , że ja nie ) ale czas pokaże. Jak potoczy się zycie dookoła. Aktualnie musze brnąć bardzo pod prąd, szukając chwili ukojenia we śnie.- gdzie nawet On płata mi figle.
Nie jest źle. przyzwyczaje się. Potrzeba tylko chwili by złapać moment kiedy uda mi się złapać pojedyńcze słowa i jakoś je skleić.
ostatni puzzel do układanki._______________________________________________________________________________________________________________________
Dlaczego ludzie , którzy mna gardzą tak bardzo ciągle są obok i nie potrafię w rzadnym stopniu się zaszczepić na ich nienawiść....
Czemu mnie to dotyka nawet gdy nie powinno absolutnie , czemu wciąż się boje , że coś mogłoby spróbowac zrobić mi krzywdę...
Której nie bede wstanie opanować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz