Kładąc się spać....
słońce nad horyzontem Piekne błękitne różowe niebo otulone białymi pojedynczymi chmurami, lekki powiew wieczornej bryzy. W oddali słychac dźwieki oriętalnej muzyki. jeszcze ciepły piasek pod naszymi nogami. na plaży powoli co raz mniej ludzi , wszyscy zmierzali już do swoich pokoi by się wyszykować na kolacje, ale nie my. Leżąc tak i spoglądając na niebo czułam , że jestem tam gdzie być powinnam.
Pamiętam każdy szczegół z tamtego momentu nawet długa biała chuste z której zrobiłam sobie sukienkę . W pewnym momencie wstałam i wziełam Cie za rękę. idąc tak po brzegu plaży nasze nogi zapadały się w piasku. śmieszne uczucie. Nagle nie wiedząc czemu zmieniła się sceneria. Nagle obraz pokoju i wielkiego tarasu z widokiem na plaże. Była już noc a pięknie oświetlone pobliskie uliczki oraz część plaży sprawiały bajeczny obraz.
podeszłam do Ciebie i gdy już tak blisko było. nagle usłyszałam swoje imie. wypowiedziane trzykrotnie...
Odwróciłam się od Ciebie i wyjrzałam przez taras na dół. To była pani z portierni zapomniałam , że teraz nasza kolej na źródlaną grote.
To miejsce było niewiarygodne. Ciemna grota cała podświetlona w głośniakach leciała właśnie muzyka uspokajająca nie pamiętam o czym wtedy rozmawiałam z Toba ale czułam się na prawdę szczesliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz